sobota, 5 kwietnia 2014

Jak żyjesz?

W pracy robi się coraz ciekawiej. I nieciekawie.

Mój projekt to 4 osoby, każda ma przydzielony język, w którym pracuje. Ja - polski, Smerf - niemiecki, Alex - włoski i Blondi-obrażalska - włoski. W minionym tygodniu zaczęliśmy pracować NA POWAŻNIE i to jest ta ciekawa część. Faktycznie, każdy klient ma z czymś innym problem i fajnie jest docierać o co im w ogóle chodzi :)

Z tymże większość zgłoszeń tych problemów jest po włosku i tu się zaczyna nieciekawie, bo ja włoskiego nie znam. W zeszłym tygodniu miałam do czynienia tylko z jednym polskim zgłoszeniem. W międzyczasie, gdy nie miałam nic do roboty to albo spałam (serio), albo ktoś mi pomagał przetłumaczyć z włoskiego na angielski. Co już robi połowę roboty i zabiera całą frajdę. Muszę więc porzucić naukę niemieckiego na włoski (już sobie wyobrażam jaki Jarek się robi czerwony ze złości).

Co tam jednak praca! Poszukiwania pokoju w Bukareszcie to dopiero cyrk!

Ale o tym kiedy indziej. W każdym razie, do końca przyszłego weekendu, opuszczam obecne lokum i przeprowadzam się... gdzieś :D Jeszcze nic nie znalazłam, ale poszukiwania trwają w najlepsze!

Obecnie jednak jestem sama w mieszkaniu i muszę powiedzieć, że mieszkanie samemu rozleniwia. Strasznie mnie wkurzała współlokatorka, że nie sprząta po sobie itd., bo jej obecność mnie mobilizowała do tego by jednak przed wyjściem do pracy umyć te garnki, czy przed wyjściem na imprezę, czy po prostu nie zostawiać ich na noc w zlewie. Powinno się przecież respektować prawa współlokatorów do używania tych samych rzeczy. Bo to obce osoby... A NIE MAMA :D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz