piątek, 24 października 2014

Why are we where we are

Many people ask us why we choose Romania to live... My first answer is always simple and short... why not?

Actually, Romania is not a choice. It's an opportunity. Opportunity for young polish people to get a job and grow without any experience or any knowledge. We don't have to know anything and we don't expect much money as we came just after studies and we're used to student's salaries. We don't need any skills more, they will take us anyway.

Romania is economically growing country, more and more international corporations are moving here their offices. As international corporations have international clients then employee speaking strange languages are needed! More strange, better paid! So, armed with only polish-speaking-skills we decided to move to Romania. And they pay us for only that skill.

So, we choose Romania because it agreed to take us without nothing. But wheb the time will come to go back home where the mother language is not any unusual skill, then we will realize that we left with nothing again. Naked like babies.


* some research says that it's harder than any Asian language ever. 

czwartek, 25 września 2014

Coming back - powrot

What a city! What a life here! I'm going to continue to write here but in different form than before. First of all, for this long time I spent here, I got a lot funny stories taken just from my and my friends life. I think it's kind of wasting time and opportunities to stop writing this blog the year in Bucharest. Yes, the first changes is language. I believe it will make me more famous... not. Just to be more open for all friends around the world.

The point of new format is to make you smiling, not offended - remember! And to show peoples behavior in mirror.

Nastapi zmiana banana i nie bedzie juz tak grzecznie jak do tej pory. Po tym czasie, jaki tu spedzilam, mam tysiace opowiesci o tym co mnie i moich przyjaciol tu spotyka. Zeby mi glowa nie eksplodowala, musze to napisac. Bedzie troche wrednie, ale nie chodzi tu o obrazanie kogos, raczej o wysmianie niektorych dziwnych ludzkich przyzwyczajen, zachowan oraz  uprzedzen miedzykulturowych.

wtorek, 22 kwietnia 2014

A nie boisz się tych bezdomnych psów?

Faktycznie, nie da się nie zauważyć brudnych, bardzo zaniedbanych, bezdomnych psów, nawet w centrum miasta. Czy są groźne? Zależy. Ja się ogólnie psów boję, ale kiedy musiałam to przeszłam obok (nawet dość blisko). Niektóre są ciche i spokojne, jakby ich w ogóle nie było. Inne czasami uporczywie szczekają (ok, przyznam, raz poszłam naokoło ze strachu, ale to moja fobia ;) ), pewnie samce alfa stada. Nie tykane, nie bite - nie wadzą nikomu. Często ogrzewają bezdomnych ludzi lub przebywają z cyganami, pewnie tylko już oni w Rumunii mają dla nich serce.

Bezdomne psy mają "kolczyk" w uchu - koloru żółtego lub zielonego. Wskazują na te, które zostały wykastrowane.

Rumuńczycy za to, pomimo lat za cholerę się do tych kundli nie przyzwyczaili. Ja się prędzej oswoiłam z przechodzeniem przez psi teren, niż moi znajomi (tubylcy). W parku na smyczy nie spotkasz byle czego. Każdy jeden pies, bawiący się w specjalnie ogrodzonym psim placu zabaw jest  pierwsza klasa rasa.

Przez lata, kiedy problem tych psów był na prawdę ogromny, ludzie zaczęli się ich bać, co przeszło kolejne pokolenia. Z taką zapyziałą mentalnością zmierzył się pomysł 13-latki, bardzo chwytliwy zresztą, na promocję adopcji przez facebooka. Poszło dobrze, ale chyba mogłoby lepiej. Nawet Steven Segal stał się wzorem w sprawie.

Szkoda, że ten rząd jakiś taki niecierpliwy, te kastracje takie liche, czy coś dużego nadchodzi, że tak się pospieszyli.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114944,15834185,Wladze_Bukaresztu_wypowiedzialy_wojne_bezpanskim_psom_.html#BoxSlotIIMT

niedziela, 6 kwietnia 2014

A jaka tam jest pogoda?

Generalnie jest ciepło. Mamy wiosnę!

Jak już wcześniej pokazywałam, wszystko kwitnie. Po tygodniu jest nawet lepiej, pąki rozkwitły, drzewa są już zielone.

Chyba trochę temu szybkiemu rozwojowi sprzyja zmienność pogody. Zobaczcie na obrazek niżej z prognozą pogody na następny tydzień:







W zeszłym tygodniu było to samo - trochę cieplejszych dni, jeden mega ciepły, później szybki zwrot akcji i ochłodzenie, pochmurny dzień, czasami deszczowy, szybkie rozpogodzenie, ale jeszcze z niską temperaturą i znów ciepło, chociaż może mocno wiać.

Przynajmniej jest ciekawie :)

Wszyscy mnie straszą, że lata są upalne, nawet po 40 stopni i wszystko dookoła się topi.

Będzie jeszcze bardziej ciekawie :D

sobota, 5 kwietnia 2014

Jak żyjesz?

W pracy robi się coraz ciekawiej. I nieciekawie.

Mój projekt to 4 osoby, każda ma przydzielony język, w którym pracuje. Ja - polski, Smerf - niemiecki, Alex - włoski i Blondi-obrażalska - włoski. W minionym tygodniu zaczęliśmy pracować NA POWAŻNIE i to jest ta ciekawa część. Faktycznie, każdy klient ma z czymś innym problem i fajnie jest docierać o co im w ogóle chodzi :)

Z tymże większość zgłoszeń tych problemów jest po włosku i tu się zaczyna nieciekawie, bo ja włoskiego nie znam. W zeszłym tygodniu miałam do czynienia tylko z jednym polskim zgłoszeniem. W międzyczasie, gdy nie miałam nic do roboty to albo spałam (serio), albo ktoś mi pomagał przetłumaczyć z włoskiego na angielski. Co już robi połowę roboty i zabiera całą frajdę. Muszę więc porzucić naukę niemieckiego na włoski (już sobie wyobrażam jaki Jarek się robi czerwony ze złości).

Co tam jednak praca! Poszukiwania pokoju w Bukareszcie to dopiero cyrk!

Ale o tym kiedy indziej. W każdym razie, do końca przyszłego weekendu, opuszczam obecne lokum i przeprowadzam się... gdzieś :D Jeszcze nic nie znalazłam, ale poszukiwania trwają w najlepsze!

Obecnie jednak jestem sama w mieszkaniu i muszę powiedzieć, że mieszkanie samemu rozleniwia. Strasznie mnie wkurzała współlokatorka, że nie sprząta po sobie itd., bo jej obecność mnie mobilizowała do tego by jednak przed wyjściem do pracy umyć te garnki, czy przed wyjściem na imprezę, czy po prostu nie zostawiać ich na noc w zlewie. Powinno się przecież respektować prawa współlokatorów do używania tych samych rzeczy. Bo to obce osoby... A NIE MAMA :D 

niedziela, 30 marca 2014

Pechowy tydzień

Ta notka nie doda nikomu pozytywnej energii, chyba, że ktoś lubi czarny humor...

To był najbardziej pechowy tydzień, jaki miałam w życiu! Zawsze coś się dzieje, ale żeby za każdym razem coś aż tak zaskakującego, to chyba jeszcze nigdy nic!

Zaczęło się w piątek tydzień temu po kolacji. Przez przypadek zbiłam miseczkę glinianą na kafelkach w kuchni. Siedziałam na nodze i tak mi stopa ścierpła, że jak wstałam to straciłam równowagę, runęłam jak długa z tą miseczką w dłoniach. Tylko zdążyłam pomyśleć "O-oł". Nie chciałam się przyznać, więc posprzątałam i nie było śladu. Za chwilę, znowu w tym samym miejscu, ruszyłam ręką i niechcący zepchnęłam zegarek ze stołu. I trach, roztrzaskała się szybka o kafelki.

Wyszłam z Bartkiem na piwo do parku. Otworzyłam, ale jeszcze chciałam wyciągnąć chusteczkę z torebki, więc postawiłam obok na ławce. Bach, poleciało całe pod ławkę i została mi 1/4 płynu w puszce :P

Reszta tamtego weekendu już jakoś spoko.

Poniedziałek, trochęśmy się nie porozumieli z moją grupą i był kwas. Nie lubię jak nie mówią po angielsku przy mnie, ale chyba tego nie czają.

W środę dowiaduje się, że oprócz (i tak wysokiego) czynszu, muszę jeszcze płacić wszystkie rachunki oddzielnie. Szlag mnie trafił, bo dowiedziałam się tego w najgorszym możliwym momencie. Mogłam przez miesiąc czegoś szukać, a tu nagle to wyszło, bo zaczęłam dopytywać. No i współlokatorka niezbyt miło mi powiedziała, że jeśli chcę to mogę się do kwietnia wyprowadzić. Szok. Niedowierzanie. Katastrofa. Co ja teraz zrobię?! W pracy nie mogłam nic szukać, tylko w domu, a tu problemy z internetem i po pracy to już brak sił... Znalazłam coś w piątek, byłam w trzech miejscach w sobotę. W dwóch były to mieszkania z pokojem przechodnim, czyli albo ktoś by mi przez pokój przełaził albo ja komuś (i akurat wypadło na matkę, samotnie wychowującą dziecko, która ni słowa po angielsku, za to po francusku i po rosyjsku). W trzecim pokój był osobno i to z kluczem, ale... strasznie stary budynek, stare wyposażenie. Nawet czyste, ale stare, dywan okropny, stary, ciemny i wydawało się, że brudny. Wydawało się, że każdy w tym mieszkaniu jest tak odosobniony, jakby ten pokój był na jakiejś samotnej, wysokiej, wieży. Łazienka i kuchnia malutkie, prawie nie wyposażone. No i iść na to tanie mieszkanie czy nie... O to jest pytanie, ehh...

Wczoraj też zgubiłam kartę na metro, która właśnie dlatego, że kończyła ważność, była mi potrzebna by odzyskać kasę z firmy (finansują przejazdy). W drodze by kupić nową, jakaś pani na ulicy została obrabowana przez dzieciaka. A dzisiaj w carrefourze zapomniałam wziąć, albo nie wiem co z nią zrobiłam, czekolady-na-pocieszenie. No nie ma, no po prostu nie ma nigdzie. Na rachunku? Nie wiem, nie rozumiem po rachunków po rumuńsku! Ale w tej cenie nie ma nic ;(

No i co tu robić? :(







sobota, 29 marca 2014

Zauwazyłaś jakies różnice?!


Różnice są na każdym kroku kulturowe i nie tylko, ale tez jest wiele wspólnych rzeczy. Nie chce się wdawać w stereotypy, chociaż wydaje się, ze niektóre się sprawdzają, jednak to wszystko i tak zaleźy od charakteru czlowieka. Mam natomiast kilka takich przypadkow, ktore sie powtarzaja u roznych osob.

- grosik
* Polska - walczymy z biedronkowym podejsciem "czy moge byc winna grosik?" i zaczynamy sie upominac o kazdy niezwrocony grosz, a podane zdanie istnieje juz prawie jako powiedzenie ludowe
* Rumunia - 1 bani, czyli rumunski grosz, nie jest warty nawet tyle co polski jego odpowiednik, wiec go nie szanuja. To jest normalne, ze w sklepie nie wydadza mi 2 bani reszty gdy koncowka jest np. 0,38. A w przypadku 0,89 zaokraglaja do 1 leia. I zycie wydaje sie prostsze.

- lewoskret
* Polska - normalne swiatla lub zielona strzalka u(nie)mozliwiaja jazde w lewo
* brak swiatla w ogole dla pasa skrecajacego w lewo. Nawet, jesli za zakretem jest przejscie dla pieszych ze swiatlami. Predzej przejada pieszego zgodnie z zasada silniejszy ma prawo. Chociaz podczas tego miesiaca tylko raz mi sie taka sytuacja zdarzyla. Zwykle staja i tak, powodujac tym korek i trabienie samochodow czekajacych na przejazd w lewo a niedostrzegajacych przechodniow. Istne nieporozumienie

- ustepowanie miejsca starszym
* Polska - nie ustapisz babci to dostaniesz parasolka
* Rumunia - w metrze to pojecie nie istnieje. Kto pierwszy dotknie tylkiem siedzenia, tym lepszy.

- zupy miesne
* Polska - istnieja niedostrzegalne, czesciej gulasz niz zupa
* Rumunia - kazdego dnia na stolowce sa dwie zupy do wyboru - warzywna za 4 leie i miesna za 5. Taka miesna, razem z bula mozna sie niezle napchac. Ale warzywna tez jest spoko.

- tlumaczenia obcojezycznych filmow wyswietlanych w TV
* Polska - lektor
* Rumunia - napisy, wydaje mi sie, ze dzieki temu lepiej mowia po angielsku, maja duzo bogatsze slownictwo

- palenie w pubach
* Polska - marudzili, marudzili, ale w koncu sie przyjelo i jest bardzo sympatycznie
* Rumunia - obowiazuja tu takie same przepisy jak w PL, ale nikt ich nie toleruje, oprocz bardzo znanej restauracji (Caru cu Bere). Normalnie by chyba 3/4 pubow siedzialo na dworze, gdyby te przepisy byly zywe. Tak bardzo duzo osob pali, ze to tylko niepalacych trzeba izolowac.

- taksowki
* Polska - drozyzna, oplata za trzasniecie drzwiczek, nie wszystkich na nie stac, roznokolorowe
* Rumunia - zolte, podobnie jak w USA, i bardzo tanie!!! Dobre taxi kosztuje 1,39 za kilometr. A co to jest kilometr w miescie! Czasami bywa tak, ze nie chca podwozic, jesli jest za blisko, bo za 2 leie to sie nie oplaca :D Jest to super cena, tym bardziej, ze np. noca nie jezdzi metro. Zdarzaja sie oszukancy, ale to jak zwykle. No i jak wyczaja, ze obcokrajowiec jest pierwszy dzien i wioza go z bagazem, to od razu sobie sami doliczaja sluszny napiwek.

- stosunek do sprzatania
* Polska - jaka matka polka jest, kazdy wie
* Rumunia - wydaje mi sie, ze wiele stereotypow, ze brudasy itp wzielo sie z ich olewczego stosunku do porzadku. Wylalo sie cos? Nie szkodzi, wyschnie. O papierek spadl? Nie szkodzi, poleci. Kiedys to sprzatne, ktos obiecal, ze to zrobi (rok temu) itd. Olewanie, zniechecenie to najczestsze wady Rumunczykow.

- euro
* Polska - stronimy od euro
* Rumunia - ceny za mieszkanie (wynajem i zakup) i czasami inne, podawane sa w euro. Doprowadza mnie to szewskiej pasji, to ciagle przeliczanie, ale trzeba przyznac, ze to bardzo cwaniackie.


Bez różnicy:
- pieniadze; zloty [PLN] i lei [RON] prawie w ogole sie nie roznia. No, troszke tylko zlotowka jest silniejsza, ale obie waluty sa tak samo niestabilne, pewnie dlatego dobrym rozwiazaniem jest opisane powyzej traktowanie wszystkiego w euro.

...chyba mogłabym tak wymieniać bez końca...